Co robimy

Instrukcja, jak zostać spamerem

Instrukcja, jak zostać spamerem

Osoby, które mają konta na gazeta.pl, poczuły zapewne wczoraj, w środku mroźnego stycznia, falę gorąca, gdy na ich skrzynki spłynęła tona spamu. Niewtajemniczonym zaś wyjaśniam: Pewien użytkownik odkrył, że mail wysłany na adres „ankieta(at)gazeta.pl” trafia do wszystkich, którzy założyli w tym serwisie  konto pocztowe.

Nie zamierzam się tu pastwić nad administratorami gazety za to, że zostawili taką lukę ani za to, że rozwiązanie tego problemu zajęło im długie godziny, ani nawet za to, jak fatalnie PR-owo sprawę załatwiali. Praktycznie zerowe wsparcie informacyjne dla społeczności.

Nie zamierzam również rozwodzić się nad whistle-blowerem, choć jego zachowanie wybitnie mi się nie podoba. Oczywiście fajnie, że zauważył błąd systemu, ale mógł na niego zwrócić uwagę bezpośrednio osobom odpowiedzialnym. Jestem pewny, że to by wystarczyło. On jednak wolał wysłać takiego maila, jak widać wyżej, prowokując tym setki kolejnych. Na moją wdzięczność sobie tym nie zasłużył. Dlaczego ja i tysiące innych zwykłych użytkowników mamy być ofiarami jego akcji? Przecież miał alternatywę! Jeśli zaś nie przewidział tak oczywistych skutków swojego zachowania, to… No cóż, bezmyślność też nie budzi mojego zachwytu.

Ja na szczęście zorientowałem się w sytuacji szybko i do tego jestem na tyle kompetentny w korzystaniu z Netu, że szybko stworzyłem odpowiednie filtry, dzięki czemu uniknąłem grzebania się w śmieciach w poszukiwaniu jednego czy dwu istotnych dla mnie listów. Kilkanaście jednak maili zauważyłem (w sumie, o ile mi wiadomo doszło do blisko 200). To one dały mi impuls do tej notki.

Wydaje się, że ludzie, którzy de facto stworzyli tę falę spamu, zaliczyć można do kilku kategorii. To oczywiście podział prowizoryczny i nie poparty naukowymi badaniami 😉

  • „Klasyczni spamerzy” – ludzie, którzy natychmiast skorzystali z okazji, żeby zareklamować swoje produkty. BTW Nie wiem, na co liczyli. Jeśli o mnie chodzi to niektóre nazwy firm zapamiętałem. Pudełka zapałek od nich nie kupię.
  • „Towarzyscy” – ci uznali, że to dobry moment, żeby porozmawiać z całym światem. „Mam okazję mówić, to mówić będę”. To, że bawiło to tylko im podobnych raczej do nich nie docierało, ewentualnie mało ich obchodziło.
  • „Niezorientowani” – osoby, które wiedziały, że coś jest nie tak. Zwracały się więc o pomoc… odpowiadając na otrzymywany spam (czyli wysyłając swojego maila do wszystkich).
  • „Profesorowie” – ci wreszcie tłumaczyli wszystkim, co zrobić powinni, a czego nie powinni.  W szczególności (ha-ha-ha, zaśmiał się z ironią JM) nie powinni wysyłać kolejnych maili. Prawie nikt ich pewnie nie czytał, boć to był tylko kolejny mail w gromadzie spamu.

Z różnych powodów i w różnym stopniu świadomie ci ludzie zaśmiecili nam skrzynki pocztowe. Jedno, co ich łączy to to, że nie znają albo nie dbają o reguły współżycia w Internecie.

Jest to o tyle ciekawe, że zapewne zdecydowana większość z nich określiłaby się jako osoby kulturalne i znająca owe reguły. Być może niektórzy zareagowaliby niechęcią na sugestię, że powinni zapoznać się z netykietą. Jednak, jak wczorajszy przypadek po raz kolejny dobitnie wykazał, ludzi trzeba uczyć, jak poruszać się i zachowywać w Internecie i nie mam tu absolutnie na myśli kompetencji technicznych. Internet dał nowe możliwości, jak się narzucać innym, jak uprawiać wandalizm, jak łamać zasady prywatności. Wielu nie wie, jak z tych możliwości nie korzystać.

Koniecznie trzeba im to pokazać.

Dodaj komentarz