ZAPISZ SIĘ do Newslettera

Facebook Linkedin English

Szkoła (od)twórcza

CeLiID

13.05.2008

Artykuł opublikowany 16 lat i 30 dni temu.

Wczoraj na Kulturze 2.0 Alek Tarkowski poruszył kwestie związane z celami polskiego systemu kształcenia. Napisał między innymi:

“Mam wrażenie, że edukacja, której symbolem jest pytanie nr. 32 jest nastawiona na szkolenie ludzkich dysków twardych: zdolnych zapisać i odczytać jak największą ilość informacji. Tymczasem potrzebujemy kształcić – by pociągnąć analogię – ludzkie procesory, zdolne z tą informacją, za pomocą wyuczonych ogólnych algorytmów, zrobić coś ciekawego.”

Alek popełnia błąd, a co najmniej niedokładność, pisząc o algorytmach, szczególnie w kontekście myślenia twórczego, któremu poświęca sporo uwagi. Nie przekonuje mnie też komputerowa analogia (o czym niżej). Pomijając to ma u mnie wielki plus, bo to, o czym pisze, to moja idee fixe. Promuję ją, gdzie mogę. Gdy jeszcze dołożyć fakt, że załącza i powołuję się szeroko na prezentację Kena Robinsona na TedTalks, którą darzę szczerą miłością, to nie mogłem nie dorzucić swoich 2 groszy.

Zacznę od historii osobistych. W liceum nie przeczytałem większości lektur obowiązkowch. Zastanawia mnie, czy moja polonistka o tym wiedziała. Jeśli tak i przymykała na to oko, to znaczy, że rozumiała, o co tak naprawdę chodzi w nauczaniu jej przedmiotu, czy nawet kształceniu w ogóle. Cóż z tego, że nie udało jej się zrealizować ze mną programu? Książki czytałem i czytam do dziś. Napisać coś też lubię i może nawet umiem. Czy nie tego powinien od swych uczniów oczekiwać polonista? A maturę też zdałem bardzo dobrze.

Druga historia zdarzyła się rok temu. W Wolsingham odbywało sie spotkanie robocze projektu MOSEP. John Pallister, nasz angielski partner, a także wieloletni praktyk e-portfolio, snuł ambitne plany. Powiedziałem mu, że musi brać pod uwagę, iż niektóre z krajów partnerskich (m.in. Polska) mają słabiej rozwinięta kulturę e-learningową i na pewne otwarte rozwiązania nie jesteśmy jeszcze raczej gotowi. John zapytał: “No ale nie jest chyba tak źle. Nie macie już przecież klas z tablicą i ławkami w rzędach?”. Gdy usłyszał odpowiedź opadła mu szczęka. Dosłownie.

Widać w tych anegdotach zderzenie dwu systemów: otwartego, nastawionego na samodzielną aktywność ucznia i schematycznego, ukierunkowanego na jednostronny przekaz informacji i redukcję błędów (mówi o tym Robinson). Błąd jest praktycznie zawsze stygmatyzowany. Mało kto dostrzega, że to nierzadko świadectwo aktywności, kreatywności, odwagi.

Prowadziłem swego czasu zajęcia na uczelni. Jedną z podstawowych różnic między studentami pierwszego roku a starszymi jest to, że ci drudzy znacznie łatwiej wchodzą w dyskusję. Nauczyli sie bronić i prezentować własne zdanie. Prowadzący może być moderatorem zamiast, jak wcześnie, egzaminatorem. Zajęcia rzadziej polegają na tym, że on zadaje pytania, a grupa szuka w notatkach odpowiedzi. Bywa, że w trakcie takich dyskusji opowiadają bzdury, ale to można sprostować, a przynajmniej widać, że próbują myśleć samodzielnie. W tym kontekście lektura podręcznika nauczanie otwiera, a nie je kończy.

Kiedyś byłem skłonny sądzić, że odtwórczość w systemie kształcenia to wina ustalonych odgórnie reguł. Programów, celów nauczania, wymagań egzaminacyjnych. Coraz bardziej sie jednak skłaniam ku tezie, że odpowiedzialność za ten stan rzeczy spływa na ludzi, którzy sie po prostu w takim systemie czują komfortowo. Obserwuję to z zewnątrz i odnoszę wrażenie, że wśród nauczycieli toczy sie cicha wojna domowa. Po jednej stronie ci, którzy uważają, że mózg to procesor komputera. Jeśli wrzuci się odpowiednie dane na wejściu i uzyska zamierzony wynik na wyjściu, to znaczy, że uczeń “działa właściwie”. Tylko co w takim razie np. z tym? Po drugiej ci, którzy wierzą, że najważniejszym ich celem jest zachęcić swych uczniów, by danych na wejściu szukali sami oraz pokazać im, jak je potem efektywniej przetwarzać.

Ci drudzy mają rację. Fakty się starzeją, a kreatywność i proaktywność nie. Jak mówi Ken Robinson:
“Dzieci, które ruszają do szkoły w tym [2006] roku przejdą na emeryturę w 2065. Nikt nie ma pojęcia (…) jak świat będzie wyglądał za 5 lat, a jednak mamy ich pod tym kątem kształcić.”

Foto: Andy Simonds on Flickr CC BY-NC-ND 2.0

2 thoughts on “Szkoła (od)twórcza

  1. Myślę, że w gruncie rzeczy się zgadzamy – jeśli pominąć komputerową analogię, która jest trochę nieszczęsna i przy której na chwilę wstrzymałem frenetyczne wstukiwanie wpisu. Mas rację, problem rzeczywiście polega na tym, że procesor nie jest kreatywny, tylko realizuje algorytmy – a tu mówimy o zdolności pisania tychże algorytmów. Wolałbym już jednak zadanie zmuszające do wybrania jakiegoś “egzaminacyjnego algorytmu” i jego zastosowania do obróbki tematu, niż zadanie prostego przywołania treści z pamięci i ewentualnego uformowania zgodnie ze schematem (bo jak podejrzewam uczen dobrze wie, co jest poprawną charakterystyką bohatera).

    Podoba mi się ujęcie kreatywności jako czegoś, co się nie starzeje. W dyskusji na kulturze2.0 pojawiają się głosy, że stawianie na kreatywność oznacza zachęcanie młodych głupców do wynajdywania od nowa Ameryki i głupiego cieszenia się z banalnych odkryć. Ja tymczasem widzę w kreatywności zdolność dostosowawczą, która jest dużo bardziej elastyczna / wydajna, niż zdolność dostosowywania się poprzez przeglądanie zmagazynowanej wiedzy.

  2. Bardzo się zgadzamy.
    Analogia “algorytmiczna” nie wydaje mi się centralna dla Twojego rozumowania, więc wspomniałem o niej mimochodem.
    Co do kreatywności, to trzeba zauważyć, że właściwie wszystkie psychologiczne definicje tego terminu zakładają, że jest to tworzenie rzeczy 1/ nowych i 2/ wartościowych. Tak więc grafomania to nie przejaw kreatywności.
    Trzeba się uczyć faktów, bo to są niezbędne do rozpoczęcia procesu twórczego dane wejściowe (z pustego i Salomon nie naleje), ale nie można na tym kończyć, jeśli chcemy kształcić ludzi, którzy popchną ten świat do przodu. Jasny więc wniosek, że masz całkowitą rację w ostatnim zdaniu. Zdolność dostosowania się do nowej sytuacji z definicji wymaga znalezienia nowych sposobów – a więc kreatywności (rozumianej egalitarnie)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Cookie1 Cookie2
Nasze serwisy wykorzystują ciasteczka (cookies). Korzystając z nich wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki stron WWW.
Czytaj więcej