Co robimy

Po Educampie

Po Educampie

Zapowiadaliśmy „EDUCAMP”, to teraz go opowiadamy. Na początek garść faktów: to czwarty z serii edukacyjnych barcampów organizowanych przez Piotra Peszkę (tym razem przy naszym współudziale). Barcampy to, w uproszczeniu mówiąc, nieformalne konferencje przy kawie, soku i wodzie mineralnej. Tematem wczorajszego były “Media w edukacji”. Nie ma sensu robić streszczenia poszczególnych wystąpień, więc może tylko analiza na czterech wyrożnionych przez mnie wymiarach.

Tu krótka dygresja: półtorej tygodnia temu udałem się na konferencję InternetBeta i nie umiem sklecić z niej wpisu. Nie dlatego, że było tam nieciekawie, ale profil tego bloga każe mi pisać o edukacyjnych aspektach wystąpień, które usłyszałem. Ty razem o to trudniej, bo IB miała być w założeniu konferencja interdyscyplinarną, ale w tym roku została mocno zdominowana przez biznes internetowy. Educamp, wydaje się, lepiej spełnił zadanie skontaktowania ze sobą zawodowców z różnych dziedzin.

Jakie to więc wymiary? Terminy użyte przeze mnie niżej prosze potraktować umownie.

Biznesmeni – Edukatorzy

Edukatorzy uczą, biznesmeni (w kontekście Educampa) to ci, którzy zarabiają na stwarzaniu warunków do efektywnego kształcenia albo po prostu zarabiają na czym, co mozna wykorzystac w edukacji. Wspomnę tu Piotra Maczugę, który pokazywał badania sugerujące, że na webcastach można zarabiać i próbował odpowiedzieć na pytanie, jak to robić
Tym razem na scenie nie stanął ani jeden nauczyciel, edukatorów reprezentował więc najpełniej Wiktor Niedzicki, znany z prowadzenia “Laboratorium”. Opowiadał on, jak ważne jest ciekawie opowiadać o nauce, jak godzić “mądrze” i “zabawnie”. Edukacja nie musi być nudna, choć sam prelegent wspomniał paru swoich profesorskich rozmówców, dla których byłoby poniżej godności nie zachowywać się 100% poważnie. Nawiasem mówiąc, osobom, które interesuje temat, jak ciekawie “sprzedawać” naukę polecam ksiązkę “Don’t Be Such a Scientist” Randy’ego Olsona. Pozwolę sobie zrobić, czego raczej nie robię, i zalinkować tutaj wpis z mojego prywatnego bloga z recenzją tej książki..

Technicy – Pedagodzy

Technicy to Ci, którzy przyszli prezentować narzędzia (np. sponsorzy konferencji), pedagodzy mówili o możliwościach zmiany procesu nauczania dzięki internetowi. Do tych ostatnich należał np. Anton Bollen, który mówił o koncepcji “odwróconej klasy” (flipped classroom). W tym ujęciu kształcenie nie zaczyna się, jak to zwykle jest, od prezentacji treści i krótkich ćwiczeń, by na następnej lekcji odpytać z zadań domowych. Tu aktywności  wykonywane poza szkołą sa pierwszym krokiem. Dopiero potem uczniowie spotykają się bezpośrednio z nauczycielem i dyskutują swoje problemy i wątpliwości. Metoda – zgodzę się – mniej czasochłonna, a efektywniejsza. Nas tu w CeLu nie trzeba przekonywać, że działanie jest podstawą nauki.

Wykładowcy – Społeczniacy

Czy technicy, czy pedagodzy, w większości wpadali do kategorii “wykładowców”, czyli osób, które zastanawiają się, jak efektywniej przekazywać wiedzę. Nadal niewielu jest tych, którzy (jak my) kombinują raczej, jak zebrać grupę, która coś mądrego wydyskutuje czy wspólnie zrobi. Czy czymś takim jest prezentowany przez Karolinę Bartoszek portal Zadane.pl? Uczniowie mogą tam zadawać pytania i uzyskiwać od koleżanek i kolegów odpowiedzi. Chciałbym spróbowac odpowiedzieć na to pytanie, ale nie w tym wpisie. Do “społęczniaków” zaliczyłbym z pewnością wspomnianego Antona Bollena czy Marcina Polaka z Edunews.pl.

Trzy opisane wymiary doskonale podsumowuje zdanie, które padło w prezentacji Marcina Jaśkiewicza z Webshake.tv, choć on odniósł je do zupełnie innego kontekstu. Powiedział mianowicie, że pierwsze programy telewizyjne to było po prostu nagrane na kamerze radio. Nie wiedziano jeszcze, jak wykorzystać możliwości, które stworzyło nowe medium. Tak samo teraz telewizja internetowa to przeważnie “normalna” telewizja, tyle że w innym środowisku. Internet pozwala na więcej, ale jeszcze mało kto ma pomysły i kompetencje, by coś z tym zrobić w praktyce.

W edukacji tak samo. Odnoszę wrażenie, że większość osób, nawet zajmujących się nowymi mediami, wciąż robi to samo, co dawniej, tyle że gdzie indziej. Przykład to chociażby wspominane tu ostatnio e-podręczniki w formie pdf-ów.

Ostatnia dychotomia jest z innej beczki.

Źli – dobrzy mówcy

Oczywiście, zawsze i wszędzie znajdziemy prelegentów o różnych umiejętnościach prezentacyjnych, ale barcamp jest dla tych gorszych wyjątkowo bezlitosny. Na tradycyjnej konferencji nudzący się słuchacz skrobie coś w notatniku albo, jeśli ma taką mozliwośc, surfuje net. Na spotkaniu takim, jak wczorajsze idzie do baru, zamawia coś i dyskutuje ze znajomymi. Pod rozwage osobom, które miałyby w takich okolicznościach wystąpić.

Podsumowując, osobiście sporo z IV Educampu wyniosłem, ale nie potrafię udzielić odpowiedzi, na jaką skalę doszło do wspomnianego na początku interdyscyplinarnego kontaktu. Czy nauczyciele słuchali biznesmenów? Czy młodych przedsiębiorców cokolwiek obchodziło, jak efektywniej uczyć? (To w końcu też specyficzna forma docierania do “klienta”). Mam nadzieję, że odpowiedzi brzmią “tak”, bo wtedy wartość Educampu jest największa.

Photo by Phil Coffman on Unsplash

Dodaj komentarz