Co robimy

e-tywności

e-tywności

Pierwszy w Polsce artykuł o e-tywnościach opublikowany! Na łamach szacownego eMentora ukazało się pierwsze publiczne omówienie koncepcji Gilly Salmon autorstwa Agnieszki Oklińskiej. Pierwsze publiczne, bo wcześniej, choćby w prowadzonych przez CEL kursach, opracowywaliśmy polskojęzyczne materiały na ten temat, a jestem przekonana (no dobra, mam nadzieję), że nasi „absolwenci” starali się pracować według tej prostej w założeniach i skutecznej metody. Koncepcja choć nie nowa (2002) to nadal świeża.  W skrócie – opierając się na teorii aktywności i konstruktywizmie jako podwalinach teoretycznych oraz starając się wykorzystać doświadczenie i uczenie się refleksyjne Salmon powadzi uczącego się (i moderatora) przez 5 kluczowych etapów uczenia (się) on-line. Na każdym etapie zarówno ćwiczenia – tytułowe e-tywności jak i działania tutora są specyficzne, odpowiadają osiągniętemu stopniowi rozwoju, zaawansowania w uczeniu się i zdobywaniu samodzielności on-line. Napisałam,że metoda jest prosta, ale wymagająca od uczącego się, moderatora a nade wszystko projektanta e-tywności wielu kompetencji, niekoniecznie związanych z obsługą narzedzi (pisałam już o tym np. tutaj). Z naszych obserwacji wynika, że parcie na tworzenie „multimedialnych” zadań (np. testów) jest przeogromne, to zaś e-tywność jest prosta technicznie (np. wysłanie mejla) lecz wymagająca poznawczo (i to zarówno od strony projektanta jak i uczącego się). Projektant MUSI skupić się na działaniach – aktywności, przemyśleć cele proponywanych uczącemu się działań i skoordynować je z narzędziami oraz „wiedzą formalną”. Pierwszy z przegu przykład ze str. 57 „e-tivities”, Salmon G, 2002:

Celem jest „nauczenie się odpowiadania w sposób motywujący”;

Ćwiczenie: „Przeczytaj poniższe krótkie wypowiedzi i przygotuj równie krótką odpowiedź na każdą z nich: 1) Zabrało mi 2 godziny zalogowanie się na tą $%*&@! platformę! Marian 2) Cześć, dostaliście moją wiadomość? Maria 3) Uważam, że e-learning jest wspaniały. Jestem on-line od 1991 roku i nadal jestem zachwycona jego możliwościami. Mój pies ma swoją własną stronę internetową. Każdy powinien mieć nieograniczony dostęp… [i tak dalej przez 4 strony]. Jest tam ktoś? B”.

Proste? Bardzo. Praktyczne? Pewnie. Sama bym to wymyśliła (gdybym chciała…potrafiła…), prawda?

Podczas ostatniej konferencji VU09 Pani Dr Maria Zając zapytała zgromadzoną publikę, kto stosuje się w projektowaniu swoich zajęć on-line do teorii aktywności i modeli dydaktycznych na nich bazujących. Dwie podniesione w górę ręce (w tym tylko jedna moja…). Mam nadzieję, że dzięki artykułom, jak ten autorstwa Pani Oklińskiej, taki sposób podejścia do projektowania uczenia on-line przeniknie wreszcie do Polskiej Szkoły e-Learningu.

Dodaj komentarz