Co robimy

Pokolenie Y wymiera?

Pokolenie Y wymiera?

Właściwszym tytułem notki byłoby Termin „Pokolenie Y” wymiera?, ale reklama dźwignią handlu. Zapewniam, że wszyscy żyją.

Jakiś czas temu pisałem tu o pokoleniu Y i tym, jak go uczyć. Temat wart rozwinięcia i oto jest pretekst, żeby to zrobić. Na niedawnej konferencji Online Educa w Berlinie wiele się na ten temat mówiło. Osobne sesje, zauważalna obecność wśród keynotes. To, co rzucało się oczy to starcie tradycyjnego podejścia do tematu (które zastosowałem chociażby ja we wspomnianym wpisie) z mniej lub bardziej wyrazistym sprzeciwem wobec stosowania tego terminu.

Przedstawiciele drugiej grupy to przede wszystkim konferencyjne VIPy Ton Zijlstra i Clive Shepherd. Pokolenie Y nie było centralny tematem ich wystapień, ale obydwaj o nim mówili – w podobnym tonie. Zastanawiali się, czy współcześni nastolatkowie są na tyle podobni do siebie i na tyle różni od ludzi w innym wieku, by nazywać ich pokoleniem. Czy faktycznie używają innych narzędzi i w inny sposób? Czy mają wobec świata inne oczekiwania niż starsi i, patrząc z drugiej strony, czy świat im z kolei stawia jakieś specyficzne wymagania?

Ton użył terminu „Gen You” na określenie osób, które, niezależnie od swojego wieku, korzystają z nowych mediów i technologii w sposób „Igrekowy”. Podawał przede wszystkim przykład samego siebie i tego, jak zmieniło się jego zycie od kiedy intensywniej zaczął korzystać z możliwości Internetu. Pytanie tylko: ilu takich jak on jest wśród nastolatków, a ilu wśród ludzi po 30-tce?

Ciekawym aneksem do tych wystąpień była „Bitwa blogerów”, w której udział wzięli Jay Cross, Steve Warburton i Wilfred Rubens. Znów rozpoczęła się na tej sesji dyskusja o Gen-Y. Zwróciłem uwagę, że dużo o nich mówimy, ale nikt ich nie pyta o zdanie. Nie wiadomo, czy czasem nie gadamy o swoich wyobrażeniach na ten temat. Ich tu jednak nie ma. Okazało się, że byłem w błędzie. Na sali siedział jeden nastolatek, który włączył się do rozmowy. Z pewnością nie zamierzam uznać wypowiedzi jednej osoby za głos reprezentatywny dla całej generacji, ale zwracam uwagę, że chłopak ów powiedział m.in., że on i jego rówieśnicy:

  • nie mają ochoty się buntować;
  • lubią za to szybkie gratyfikacje;
  • wciąż uważają, że uczenie twarzą w twarz jest najlepsze;
  • oczekują jednak od swych nauczycieli względnej kompetencji w używaniu nowych technologii.

Jak widać, potwierdza to, że „dzisiejsza młodzież” nie jest innym gatunkiem. Ich podstawowe oczekiwania co do edukacji – ma być ciekawie, jasno, inspirująco, partnersko – nie są inne niż oczekiwania poprzednich pokoleń. Jeden z dyskutantów powiedział, że tym co ich odróznia jest tylko to, że oni, inaczej niż my kiedyś, głośno o tym mówią.

Pokolenie Y to nie jest jeszcze wymarły termin. Nadal sądzę, że coś w nim jest i że coś z tego opisu wynika. Dotarło jednak do mnie wyraźniej, że, po pierwsze, podstawy dobrej edukacji są takie same w różnych czasach i, po drugie, że również dla nas, starszych, igrekizacja jest droga rozwoju.

2 thoughts on “Pokolenie Y wymiera?

  • 5 marca, 2010 o 7:09 pm
    Permalink

    Upowszechnienie wiedzy na temat umiejętności i potrzeb pokoleń starszych posługujących się nowymi technologiami – to obowiązek wszystkich, którzy chcieliby żyć w nowoczesnym społeczeństwie. warto przekonać dosłownie każdego, ze internet nie jest jedynie zagrożeniem.Ogromnym hamulcem przemian społecznych jest schematyczne myślenie i strach przed nowościami.
    Mam 47 lat, jestem polonistką i cały czas uczę się od moich dwóch synów. Wiem, że oni już są innym ludźmi i świadomie wybrałam podążanie za nimi zamiast narzekania ” jaka ta młodzież jest”. Dzięki temu zainteresowałam się architekturą informacji, co teraz zaczyna być dla mnie równie ciekawe jak dzieła Dostojewskiego. Porównanie może nieco przesadne, ale staram się pokazać, co z nami dzieje się na styku osobowości, celów życiowych i nowych technologii. O ciemnych stronach internetu też należy mówić, ale nie w tonie kaznodziejskim.

  • 8 marca, 2010 o 3:45 pm
    Permalink

    Na Internet, podobnie, jak kiedyś np. na telewizję, łatwo zwalać winę za różne rzeczy. Ja też jestem jednak zdania, że umiejętność świadomego korzystania z tego narzędzia (wszystkich, bez względu na wiek) staje się koniecznością.

Dodaj komentarz