Co robimy

Świat powiązań

Świat powiązań

30 stycznia w czasopiśmie The Economist ukazał się specjalny raport nt. serwisów  społecznościowych o nazwie „A world of connections„. Tekst, w formie pliku pdf można pobrać ze strony gazety. Dodatek zawiera kilka artykułów:

  • A world of connections. Wprowadzenie, które nie tylko zaznacza różne zastosowania portali społecznościowych, ale też wskazuje dane uzmysławiające ich juz ogromną, a nadal rosnącą, popularność.
  • Global swap shops oraz Twitter’s transmitters.. Próbują wyjaśnić, jakie czynniki zadecydowały o sukcesie tego typu usług. Jednym z nich, co ciekawe w kontekście naszego OpenAGH, jest otwartość właścicieli pozwalających użytkownikom na wprowadzanie własnych innowacji. Szczególną uwagę poświęcono liderom: Facebookowi i Twitterowi, choć omawiany jest też np. MySpace, od pewnego czasu w odwrocie. Pada pytanie: czy każdy serwis społecznościowy skazany prędzej czy później jest na upadek, czy może komuś (np.Facebookowi) uda się na dobre zdominować rynek.
  • Profiting from friendship oraz A peach of opportunity podejmują temat zarabiania pieniędzy. Pierwszy artykuł skupia się ma samych serwisach i ich modelach biznesowych, drugi wskazuje sposoby, w jakie małe firmy mogą stać się większe dzięki umiejętnemu wykorzystywaniu opisywanych portali. Oczywiście, wspomniane zostają też ci, którzy uważają, że w oprogramowanie społecznościowe nie warto inwestować. Zostają porównani do tych przedsiębiorców, którzy kilkanaście lat temu to samo mówili o samym Internecie. Konkluzja tekstów jest więc tak,a że możliwości zarabiania są większe niż się wydaje krytykom.
  • Yammering away at the office. Kiedy korzystam z portali społecznościowych w pracy, to czy mój pracodawca korzysta, czy traci? Też się nad tym kiedyś zastanawiałem. Szczególnie spodobało mi się pytanie: Czy szefowie, którzy zakazują podwładnym takiej aktywności, sądzą, że ci wówczas zajmą się obowiązkami, czy że raczej znajdą sobie jeszcze inne zajęcie?
  • Social contracts. Co z firmami headhuntingowymi, jeśli sprytny pracodawca wykorzysta jakiś portal, żeby kogoś znaleźć i nie płacić pośrednikom?
  • Privacy 2.0. Co jest w serwisach prywatne, a co publiczne? Jak tym zarządzać? Czy Facebook bądź Twitter promują mało restrykcyjne modele prywatności bo wierzą, że użytkownicy tego właśnie chcą, czy bo to pozwala im zarabiać lepsze pieniądze?
  • Towards a socialized state, czyli w stronę państwa społecznego, nie socjalistycznego. Jak przyszłość czeka oprogramowanie społecznościowe, a więc pośrednio nas wszystkich?

Ludzie, którzy świadomie „siedzą” w Sieci 2.0, wszelcy jej entuzjaści, nie znajdą w tym raporcie wiele nowego. Przez „świadomą” obecność rozumiem, że nie tylko praktykują, ale też dokonują refleksji nad swoją praktyką – bo. np chcą wykorzystać Facebooka to promocji swojego produktu. Wartość dodatku The Economist nie tkwi jednak w innowacyjności przedstawionych idei.

Chodzi raczej o to, by pokazać ludziom mniej zorientowanym w bieżących trendach w Internecie, o co tu  chodzi. Wiarygodności dodaje raportowi fakt, że publikuje go prestiżowe, „poważne” czasopismo, do tego nie takie, którego tematyka na co dzień oscyluje wokół spraw Sieci. Coraz więcej opiniotwórczych ośrodków udziela wsparcia nowym mediom.

I tu niesłychanie ważna sprawa: The Economist docenia portale społecznościowe nie tylko przez sam fakt poświęcenia im specjalnego dodatku. Więcej: oni jasno mówią, że te serwisy przynoszą więcej dobrego niż złego. Tu podeprę się dwoma cytatami (tłum. JM).

Pierwszy otwiera raport:

„Sieci społeczne online zmieniają sposób, w jaki ludzie się komunikują, pracują i bawią, zwykle na lepsze” (M.Giles)

Drugi pochodzi z artykułu „Towards a socialized state” i prawie zamyka dodatek:

„Głównym celem, napisał [Sir Tim Berners-Lee], było stworzenie czegoś, co przede wszystkim pomoże ludziom ze sobą współpracować.
W tym dodatku argumentowaliśmy, że serwisy społecznościowe zrobiły już wiele, by ów cel został osiągnięty. Stworzyły godne zaufania platformy, na których ludzie mogą się spotkać używając swych prawdziwych tożsamości. Dały firmom nowe sposoby na dotarcie do klientów i tych, którzy mają na klientów wpływ. Zredukowały tarcia na rynku pracy przez umożliwienie pracodawcom i potencjalnym pracownikom na łatwiejsze niż kiedykolwiek kontaktowanie się ze sobą. Przyspieszyły tez przepływ informacji wewnątrz firm.
To wszystko imponujące osiągnięcia. Jednak prawdopodobnie najważniejszym wkładem serwisów jest dostarczenie zestawu darmowych i niesłychanie potężnych narzędzi do komunikowania i współpracy wszystkim na Ziemi, którzy mają dostęp do szerokopasmowego łącza internetowego. Ta demokratyzacja technologii napędza uspołecznienie Sieci i wprowadza fundamentalne zmiany w to, jak ludzie kontaktują się ze sobą oraz ze światem biznesu i polityki.
(…)
Świat jest dzięki temu lepszy.”

Niestety, w raporcie nie poświecono uwagi kwestiom edukacyjnym, chociaż sądząc po liczbie osób, które odwiedzają ten blog, śledzą nas na Blipe, czy są fanami Open AGH na Facebooku, oprogramowanie społecznościowe w kształceniu też ma przyszłość. Ja bym nawet powiedział, że teraźniejszość też już ma.

3 thoughts on “Świat powiązań

  • 20 stycznia, 2011 o 1:59 pm
    Permalink

    Witam ponownie

    od razu sie zapisalem na liste mailingowa Economist, jako ze to jest wymagane by otrzymac wspomniany przez Panstwa raport.
    …i ci ciekawe, the Economist, mimo ze raport ma juz rok, wciaz sprzedaje go za okolo$5. Internet zmienia sie w tempie blyskawicy, milo by bylo otrzymac ten raport jako bonus, natomiast kupic nowy, bedac zacheconym darmowym poprzednim…

    Media spolecznosciowe wierze, dostaly tak ogromne wsparcie, jako ze pomoga nam wszystkim w poradzeniu sobie z ociepleniem klimatu

    dziekuje za artykul
    Ryszard @Akademia Mechatroniki

  • 20 stycznia, 2011 o 2:10 pm
    Permalink

    Ha,
    Dawno już napisałem ten tekst, nie pamiętam, jak dotarłem do raportu, ale na 100% nie był płatny. Zresztą, nie linkowałbym go bez informacji o czymś takim. Może model jest odwrotny: świeże rzeczy są darmowe, ale za dostęp do archiwów trzeba już płacić. Zdaje się, że tak działają internetowe wydania wielu gazet.

Dodaj komentarz